#𝓹𝓸𝓴𝓸𝓻𝓪


06 Apr
06Apr

Czym właściwie jest ta pokora? Jak często my sami jesteśmy pokorni? Czy jesteśmy pokorni w stosunku do innych ludzi?

Myślę, że jest to bardzo obszerny temat i można by zrobić cały referat o nim, natomiast chciałabym bardziej skupić się na pokorze, której ja doświadczyłam w ostatnim czasie. 

Jakiś czas temu zauważyłam, że bardzo daleko mi do pokornej postawy. Bóg pokazywał mi to na wiele sposobów, natomiast nie do końca wiedziałam jak mam to zmienić. Jednak dzięki Bożej łasce i jego sile, zaczęłam widzieć czym ta pokora właściwie jest. 

Jednym z największych przykładów osoby prawdziwie pokornej jest oczywiście sam Apostoł Paweł, który w swoim Pierwszym Liście do Koryntian, nazywa siebie ,,najmniejszym z apostołów’’, poźniej w swoim Liście do Efezjan pisze o sobie jako najmniejszym ze wszystkich świętych, a w 1 Liście do Tymoteusza jako pierwszym z grzeszników. 

Paweł był świadomy swojej grzeszności, swojej nędzy, dlatego też uważał się za największego grzesznika. Jednak ta świadomość nie spowodowała u niego zniechęcenia, dlaczego? 

Odpowiedź jest bardzo prosta - EWANGELIA 

Jerry Bridges w swojej książce ,,Pokora i ty’’ napisał ,,Podsumowując, powiedziałbym, że nie można autentycznie pokornie żyć bez codziennego przyswajania sobie prawdy ewangelii’’ 

W jaki jednak sposób mamy tą ewangelia przyswajać? Czy ewangelia nie jest tylko dla grzeszników? 

Owszem jest tylko dla grzeszników, DLATEGO też musimy podchodzić do niej jako czynni grzesznicy z postawą skruchy - jak mówi Jerry Bridges

Natomiast do przyswajania każdego dnia ewangelii pomaga przypominanie i nawet mówienie wręcz do siebie wersetów z Biblii, które przypominają nam o tym co Jezus dokonał dla nas. 

Pierwszym więc krokiem do prawdziwej pokory jest świadomość tego kim jesteśmy z natury. Ma to powodować u nas zasmucenie swoimi grzechami, jednak nie zniechęcenie, bo jak wiemy Bóg spłacił nasz dług. On nie anulował go czy nie zamiótł pod dywan, ale spłacił Go w całości dzięki Jezusowi, który całkowicie zaspokoił Bożą sprawiedliwość. 

Niestety często popadamy w dwie skrajności : albo za bardzo użalamy się nad tym jak grzeszni jesteśmy co ostatecznie też jest wyrazem naszej pychy, albo nie widzimy w sobie żadnej winy i myślimy, że zasłużyliśmy sobie na akt łaski. 

Te dwie skrajności są wyrazem naszej pychy, dlatego ważne jest to by znaleźć ,,złoty środek’’. Musimy więc mieć świadomość własnej nędzy (tak jak pisałam wcześniej), ale mamy też pamiętać o tym, że dzięki Jezusowi Chrystusowi zyskaliśmy nową tożsamość. 


Jeśli prawdziwie dojdzie do nas to kim jesteśmy z natury, a kim staliśmy się dzięki Jezusowi, uwolni nas to od pysznej postawy i będziemy mogli pokornie ukorzyć się przed Bożym majestatem. 


Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.