𝓦𝓼𝔃𝔂𝓼𝓽𝓴𝓸 𝔀 𝓴𝓸𝓷𝓽𝓻𝓸𝓵𝓲


07 Jun
07Jun

25.05.20

Został tylko tydzień do matury. Nie byłam totalnie przygotowana, bo myślałam, że przecież mam czas. Zaczęłam się ostro  przygotowywać. Od rana do nocy siedziałam nad książkami, robiłam kurs matematyki i miałam do ogarnięcia przynajmniej 40 lektur. Czy zdążę? Czy się wyrobię? Wtedy nie miałam jakiegoś dużego stresu czy strachu, ale już powoli dochodziło do mnie, że to już zaraz. Już za dwa tygodnie będę pisać jeden z najważniejszych egzaminów w moim życiu. Szczerze? Jeśli chodzi o moją przyszłość, nie ma on tak naprawdę znaczenia, ale przecież nie zdanie go było by ogromnym wstydem.. tak wtedy myślałam.

01.06.2020 

Do matury był już tylko tydzień. Teraz zaczęła się jeszcze większa nauka, a z tym szedł strach, stres i poczucie, że jeśli nie zdam to przecież co ludzie pomyślą. Wyjdę wtedy na osobę, która jest leniwa, nie uczy się i na dodatek nic nie umie... Uczyłam się bardzo dużo, co powodowało, że czułam się coraz bardziej zmęczona fizycznie i emocjonalnie. Nie miałam już siły, choć próbowałam ciągle szukać jej u Boga. Powtarzałam sobie cały czas werset, którego się nauczyłam : ,,Nagły strach cię nie przerazi, ni klęska gdy dotknie przewrotnych, bo z Tobą jest Pan, twą nogę przed sidłem ochroni.'' 

Moim pragnieniem już wcześniej, było to bym mogła naprawdę odnaleźć pokój w Bogu. Bym mogła pójść tam pełna radości i wyjść z sali tak samo radosna, nawet jeśli wyszłabym ze świadomością, że nie zdałam. Dlatego przez tydzień, a nawet więcej toczyła się w moim sercu walka. Pomiędzy strachem a pokojem. Próbowałam przypominać sobie, że przecież Bóg ma kontrolę. Jestem Jego córką i zdanie egzaminu nie ma ŻADNEGO wpływu na moje zbawienie. 

Ale co jeśli wejdę na salę, otworzę arkusz i zobaczę temat, którego totalnie nie potrafię rozgryść? Co jeśli zostawię pusty arkusz? Co pomyślą inni? Czy to nie będzie ogromna porażka? Czy to nie będzie moja przegrana? Czy to nie będzie wstyd? NIE. 

,,Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.'' (Rzymian 10:11). 

Bóg ma kontrolę. Jest suwerenny. WSZYSTKO jest w jego rękach. On już dawno wie czy zdam czy nie. Gdybym się nawet nie uczyła tyle ile się uczyłam, to czy zdam czy nie zależy od Jego suwerennej woli. 

Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli. Nie mówię teraz, że skoro Bóg ma kontrolę nad moim egzaminem to mam się w ogóle nie uczyć. Chodzi mi o to, że możemy spokojnie odpoczywać, mając świadomość, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy by się nauczyć i teraz jedynie możemy powierzyć Bogu cały ten egzamin, Bo ON ma nad nim kontrolę. 

 Co dadzą nam zmartwienia? Pomogą nam zdać? 

NIE, Jedynie dadzą nam poczucie strachu, który TOTALNIE nie jest od KSIĘCIA POKOJU. Sprawią, że idąc na egzamin będziemy czuć ciągły stres, strach, który tylko nas wykończy. 

Nie chce iść na egzamin pełna strachu, zdać i mieć świadomość, że i tak przegrałam, bo nie zaufałam Bogu. Wolę iść na egzamin pełna pokoju, poczucia, że wszystko jest w rękach mojego Ojca, nie zdać i mieć świadomość, że wygrałam tą walkę, która toczyła się w moim sercu i przede wszystkim zaufałam, że Bóg ma kontrolę. TO JEST PRAWDZIWA WYGRANA. 

On jest wierny. On jest dobry. Czy zdam czy nie, czy będą mi się przydarzać złe rzeczy czy dobre - to ON ZAWSZE jest dobry. Ma najlepszy plan na życie. Czy dostanę ledwo 30% czy 100% nie wpływa to na moją tożsamość. Nie wpływa to na to czy jestem mądra czy głupia. Mam tożsamość w Bogu i jestem córką KRÓLA królów. Czego mam się bać? 

Jutro matura. Chcę wejść na salę pełna ufności, radości i pokoju. Bo nie będę sama w tej sali. Nie będę sama pisać egzaminu. Ze mną będzie ktoś kto ma kontrolę. Przy nim nie muszę się bać. Będzie ze mną KSIĄŻE POKOJU. 

ZAUFAJ WIĘC SERCE ME. Nie po egzaminie jak będzie już po wszystkim. Nie jutro. Ale teraz. Zaufaj i nie bój się, bo Ojciec w niebie ma kontrolę i On nigdy nie porzuca swoich dzieci. 


(https://youtu.be/kFfztu8-bBQ




Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.